Reklama
  • Poniedziałek, 25 maja 2015 (11:05)

    Rok macierzyński. Możesz, nie musisz

Twój Styl: Słyszę: roczny macierzyński, myślę: dobrodziejstwo dla dziecka. Słusznie?

Sylwia Sitkowska: Bezdyskusyjnie. Nie trzeba tłumaczyć, jaką jakość ma więź nawiązana przez pierwszy spędzony wspólnie okres życia. Rok urlopu macierzyńskiego jest dla dziecka bezcenny.

Reklama

TS: A dla mamy?

SS: Dla niej może to być czas, kiedy pomyśli o sobie, coś zrobił, zmieni. Bo kiedy spędza pół dnia w pracy, a potem zajmuje się domem, raczej jej się to nie uda. W trakcie długiego urlopu można się dokształcić, zdobyć umiejętności, np. przez internet.

Jedna z moich pacjentek na macierzyńskim postanowiła rzucić pracę i założyć kawiarnię dla mam z dziećmi. Nie miała na to wielkich funduszy, ale znalazła czas, by wszystko przemyśleć i zorganizować tańszym kosztem. Ja sama na urlopie zdecydowałam o rozstaniu z korporacją i założeniu firmy.

TS: Jedna z bohaterek raportu odzyskała kontakt z teściem. Twierdzi, że gdyby nie miała córki, nie byłoby to możliwe.

SS: Rozmawiałam niedawno z dziewczyną, która od lat żyła w konflikcie z matką. Kiedy urodziło się dziecko, babcia stopniowo zaczęła bywać u swojej córki, a ta widząc miłość, jaką otoczyła jej maleństwo, z czasem wybaczyła i dała drugą szansę.

Do niektórych zmian, zachowań dojrzewa się długo. A narodzenie dziecka to czas miłości. Jest specjalny klimat.

TS: Długi macierzyński nie grozi rozleniwieniem?

SS: Tego nie zaobserwowałam. Choć taki urlop u wielu kobietach rodzi ochotę na... kolejne dziecko. Rozsmakowane w macierzyństwie, okrzepłe w nowej sytuacji nabierają przekonania, że to coś dla nich.

Przestawiają priorytety, bo uświadamiają sobie, że to, o co dbały do tej pory – praca, kariera – nie jest najważniejsze. Szybko zachodzą w kolejną ciążę, o czym my skłonni jesteśmy pomyśleć: „Ale się na tym macierzyńskim rozleniwiła”.

TS: Jest druga strona medalu: nie każda kobieta dobrze znosi czas rozstanie z dotychczasowym życiem. Ma się czuć przez to gorszą matką?

SS: Powiedzmy wprost – nie dla każdej z nas roczne przebywanie z dzieckiem jest dobre. Ale niestety nawet świadome, wykształcone Polki mają zakodowane, że oczekuje się od nich, by były doskonałe w każdej roli. I w pracy, i w związku, i w macierzyństwie.

Myślą: jeśli nie poświęcę się dziecku, jestem złą matką. A to w polskim społeczeństwie stygmatyzuje. Pracowałam z dziewczyną, która wyznała: „Robię przy synku wszystko, co trzeba, ale gdy on znowu zaczyna płakać, mam ochotę udusić go poduszką”.

Czegoś takiego nie można powiedzieć rodzinie ani koleżance. Takie kobiety żyją w poczuciu winy, nie proszą o pomoc, A przecież przede wszystkim powinny porozmawiać o swoich frustracjach z partnerem.

TS: To coś da? Przecież w takiej rozmowie odsłaniamy się, przyznajemy się: nie radzę sobie.

SS: Dobra wiadomość jest taka, że mężczyźni przeważnie patrzą na stereotyp matki Polki inaczej niż my. Jeśli im powiemy, co czujemy, czego potrzebujemy, oni coraz chętniej się włączają i pomagają.

TS: Wniosek taki, że w tym wyjątkowym okresie musimy dbać o dziecko, ale także o siebie?

SS: To ja mam być szczęśliwa. Jeśli urlop mi służy, korzystam. Jednak jeżeli lepiej czuję się w pracy, z której biegnę zadowolona do swojego skarbu, nie powinnam czuć się winna.

TS: A to nie jest egoizm?

SS: W żadnym razie. Tu sprawdza się stara prawda: szczęśliwa mama to szczęś- liwe dziecko.

Rozmawiała Agnieszka Litorowicz-Siegert

Więcej na temat:Nie | macierzyński | Agnieszka | styl | Sto%

Zobacz również

  • Przygotowujemy się na narodziny naszego dziecka. Wiem, że musimy je zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego, ale jakie inne jeszcze formalności powinniśmy załatwić? I gdzie to zrobić? Jakie... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.