Reklama
  • Poniedziałek, 25 maja 2015 (11:05)

    Urlop macierzyński. To nie jest urlop od życia

Co jest lepsze? Spędzić rok z dala od pracy czy podczas urlopu utrzymać kontakt z firmą? Radzi Artur Negri, coach i mentor.

Twój Styl: Jak się pożegnać z firmą, żeby w miarę bezstresowo przejść czas macierzyńskiego?

Artur Negri: Osiemdziesiąt procent sukcesu zależy od komunikacji, więc odchodząc na roczny urlop, porozmawiajmy z przełożonym, nie znikajmy bez słowa. Na co położyć nacisk? Kobiety zwracają uwagę przede wszystkim na relacje.

Reklama

Mężczyźni na efekty. A więc szefową możemy np. zapewnić o naszym pozytywnym nastawieniu, o tym, jak zależy nam na powrocie do pracy, i podkreślić, że będziemy podtrzymywać kontakt. Szefa – że nie wypadniemy z obiegu, wrócimy wzmocnione i przygotowane do następnych zadań.

TS: A potem już tylko sprawy dziecka czy lepiej nie znikać z pola widzenia prezesa?

AN: Macierzyński nie jest urlopem od życia. Oczywiście dziecko jest najważniejsze, ale nie warto zamykać się przed światem. Uważam, że trzeba od czasu do czasu zajrzeć do pracy, zadzwonić, przysłać życzenia świąteczne, umówić się na kawę.

A jeśli mamy szefa, dla którego najważniejsze są wyniki, możemy zapytać, jakie są ostatnie notowania firmy, czy udało się zamknąć projekt itp. Więcej, jeśli mamy siłę i czas, możemy zaproponować: mam trochę luzu, może w minimalnym zakresie pomogę, doradzę, wesprę. To nie będzie nas dużo kosztowało, a dobrze wpłynie nie tylko na relacje z pracodawcą, lecz także na naszą higienę psychiczną. Od czasu do czasu dobrze oderwać się na moment od spraw domowych.

TS: To nie przesada? Jestem na urlopie, który ma służyć dziecku, a „zdradzam” je z pracą.

AN: Oczywiście, że trzeba pilnować zdrowych proporcji. Granicę każdy ustawia sobie sam. Chodzi o podkreślenie, że my na ten rok nie odeszliśmy z firmy, a tylko czasowo przerwaliśmy współpracę. Szef pomyśli: fizycznie jej nie ma, ale przecież czujemy, że z nami jest.

To kobietę na macierzyńskim w dużym stopniu zabezpieczy. Ale trzeba powiedzieć wyraźnie: nawet jeśli zadbaliśmy o wszystko, nie możemy mieć pewności, że pracy nie stracimy.

TS: Przez rok zasypiać z taką myślą – trudne. Jak poprawić sobie komfort?

AN: Nie stać w miejscu. To może być rok czekania na to, co się wydarzy, albo okresem rozwoju. Jestem wielkim zwolennikiem budowania „marki” w każdych okolicznościach. Czyli zdobywania nowych umiejętności. Bo one się starzeją. Wracając po roku na rynek pracy, będziemy prawdopodobnie krok z tyłu.

A jest tak wiele możliwości kształcenia się przez internet, kursów przyjaznych młodym mamom. Szacuje się, że niedługo zniknie 30 procent zawodów i pojawi się tyle samo nowych. Nie wiadomo jakich, ale z pewnością opłaci się inwestycja w naukę języków, obsługę programów, kształcenie menedżerskie. Gdyby przyszło nam zostawić starą pracę, będziemy mogli wystartować na nowo.

TS: Pracuje Pan z biznesmenami. Co oni myślą o rocznym macierzyńskim?

AN: Nie ma reguły. Generalnie większą stabilność gwarantują firmy rodzinne i te z długodystansową polityką rozwoju. Tacy pracodawcy prawdopodobnie w młodej mamie dojrzą osobę, której szacunek dla pracy i obowiązkowość wzrosły po urodzeniu dziecka.

Mniej pewni wydają się ci, dla których priorytetem są wyniki krótkoterminowe: kwartalne, półroczne. Pracownica z małym dzieckiem, które będzie chorować i odrywać mamę od bieżącej pracy? Może być z nią kłopot – myślą.

TS: Gwarancji dobrego zakończenia nie ma?

AN: Warto być optymistą, ale trzeba zakładać zły scenariusz. Jednak to nie musi oznaczać katastrofy. Rozmawiałem z wieloma ludźmi i sam mam doświadczenia, które pokazują, że dzisiejsze łzy związane ze stratą mogą wkrótce okazać się łzami radości.

Zwolnienie z pracy wymusza zmianę. Być może wcześniej ją planowaliśmy, podświadomie pragnęliśmy, ale nie było impulsu. Teraz stało się i trzeba iść dalej. Ta nowa droga może okazać się o wiele lepsza i ciekawsza.

Rozmawiała Agnieszka Litorowicz-Siegert

Zobacz również

  • Córka jest w zaawansowanej ciąży i okazuje się, że nie bardzo może liczyć na ojca dziecka. O jakie świadczenia będzie mogła się ubiegać jako samotna matka? – pyta Anna S. z woj. podkarpackiego. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.